No i stało się. Mam leżeć. Zabrzmiało trochę jak wyrok. I mimo, że w ostatni miesiąc ciąży planowałam zwolnić nieco tempo to jednak w ustach lekarza zabrzmiało trochę groźnie ... W końcu co innego samodzielne postanowienie o dobrowolnym leniuchowaniu, a co innego perspektywa spędzenia najbliższych tygodni w przymusowej pozycji horyzontalnej.... Na nic jednak moje narzekania, synek jeszcze musi pozostać w brzuchu. Koniec. Kropka.
Na pocieszenie jednak, prace nad leżanką zostały zakończone. Początkowe efekty mogliście zobaczyć tutaj.
Przyszła również poducha, którą zamówiłam na Allegro.Tak więc moje przymusowe leżenie odbywać się będzie na świeżym powietrzu, co uważam za duży pozytyw.
Doniczkę i drewnianą skrzynię po winie przemalowałam już kilka lat temu. Nie miałam jeszcze określonej koncepcji tarasu, ale najwyraźniej zwyciężył nadmorski klimat :)
Koncepcja tarasu nadal nie jest sprecyzowana, więc na razie wszystkie elementy muszą ze sobą egzystować (czy tego chcą czy nie).
Lawenda została wykopana z ogrodu. Na jesień ma zostać podzielona na mniejsze rośliny, ale na razie pięknie prezentuje się w donicy :)
Na pocieszenie jednak, prace nad leżanką zostały zakończone. Początkowe efekty mogliście zobaczyć tutaj.
Przyszła również poducha, którą zamówiłam na Allegro.Tak więc moje przymusowe leżenie odbywać się będzie na świeżym powietrzu, co uważam za duży pozytyw.
Doniczkę i drewnianą skrzynię po winie przemalowałam już kilka lat temu. Nie miałam jeszcze określonej koncepcji tarasu, ale najwyraźniej zwyciężył nadmorski klimat :)
Koncepcja tarasu nadal nie jest sprecyzowana, więc na razie wszystkie elementy muszą ze sobą egzystować (czy tego chcą czy nie).
Lawenda została wykopana z ogrodu. Na jesień ma zostać podzielona na mniejsze rośliny, ale na razie pięknie prezentuje się w donicy :)
Cóż, do totalnego wykończenia tarasu zostało jeszcze sporo pracy, ale zaczyna on przynajmniej nabierać przyjemnego letniego klimatu. Już za kilka dni pokażę Wam drugą jego część, która również nabrała już kształtów...
Pozdrawiam cieplutko
Piękna lawenda, moja jest jakaś blada i chyba ją wkopię do ogrodu. Życzę zdrówka i wytrwałości w leniuchowaniu :) Na kiedy masz termin?
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie. Może to kwestia odmiany? Albo czegoś jej brakuje?
OdpowiedzUsuńTermin mam 08.08 :) ale małe szanse, że dotrwamy...
Z tego co pamiętam Ty też jakoś niedługo? :)
Pozdrawiam
Piękny kolor tej skrzyni, trzymam kciuki za poród, polecam cesarkę :).
OdpowiedzUsuńKurczę... z tym podlewaniem to może być to :)
OdpowiedzUsuńA za dobre słowo dziękuję- nigdy go za wiele. Jest też szansa, że odwiedzimy porodówki w tym samym czasie :)
Trzymam kciuki i pozdrawiam